Nie mam siły. Jest 20:18 a ja mam wrażenie, że od kilku godzin właściwie nie żyję. Mój syn zasnął dzisiaj o 18:00, za to pobudkę mieliśmy o 5:00 rano. S. ma podejrzenie autyzmu, chociaż ja bardziej twierdzę, że jest to PANS/PANDAS. Jedno jest pewne – niezależnie co to jest, wyniszcza powoli mnie oraz jego.
Z tej bezsilności stwierdziłam (chociaż w momencie jak to piszę to samo w to nie wierzę), że chcę jeszcze wykonać tak zwane próby magiczne, nie bazujące na żadnych metodach naukowych ani popartych faktami. Właściwie to nie ma w historii ani jednego przypadku uzdrowienia z autyzmu za pomocą medytacji lub wizualizacji, a to jest właśnie to co zamierzam dokonać.
Te wpisy będą zapisami moich działań, moich prób, po prostu mojego życia.